Michał Łęgowik przez całą dobę biegał wokół lotniska w Bielsku-Białej. W tym czasie pokonał 126,30 km, a jego akcja przyniosła około 20 tys. zł dla Hospicjum im. Jana Pawła II. W najtrudniejszych momentach nie był jednak sam – do biegu dołączali kolejni ludzie, a jeden z nich, Marcin, towarzyszył mu przez niemal dziewięć godzin.
23-latek w poniedziałek o godz. 8.00 zakończył swój 24-godzinny bieg. Gdy dotarł do domu przez kilka kolejnych godzin odsypiał wielki wysiłek. Michał przyznaje, że w ostatnich godzinach biegu nieśli go ludzie.
– I ci na stacji, i biegający z nim. Gdyby nie oni, nawet bym się nie zbliżył do tego wyniku, w ciągu całej doby zrobiłem może dwie pętle samemu, a tak cały czas biegłem i rozmawiałem z ludźmi, udało się poznać świetne osoby, każdy był mega życzliwy i pomocny – mówi. W ciągu doby przebiegł 126,30 km.
Ból, halucynacje i Marcin, który pomógł
Jak czuje się fizycznie? – To był bardzo ciężki bieg – przyznaje, a po 100 km miał kryzys, który przetrwał dzięki Marcinowi. – Biegł ze mną przez prawie dziewięć godzin do ósmej rano, choć na 10.30 szedł do pracy. Gdyby nie jego wsparcie, bieg mógłby się skończyć wcześniej. Około godziny 2.00 pierwszy raz pojawiły się niewielkie halucynacje i duża senność, nie miałem już siły biec, a od chodzenia bolały mnie stopy.
– Jak zaczęło wschodzić słońce i powoli pojawiało się więcej ludzi, sytuacja się poprawiła i udało się dojść do końca. Dziękuję wszystkim ludziom, którzy się zaangażowali w akcję i ją współtworzyli – dodaje.
Skąd pomysł na bieg? – Był bardzo spontaniczny. Traktuję to jako przygotowanie do zawodów, do których dojdzie w październiku – Silesia Ultra Maraton. Rok temu świętowałem urodziny w podobny sposób, na zawodach 24-godzinnych. W tym roku są dzień wcześniej, więc zorganizowałem swój – wyjaśniał.
Trafiają do nich terminalnie chorzy pacjenci
Dzięki jego akcji udało się zebrać około 20 tysięcy złotych – w datkach na miejscu było niespełna 10 tys. zł, a nieco ponad drugie jest w internetowej skarbonce. Środki trafią do Hospicjum im. Jana Pawła II.
– W placówce przebywają osoby w wieku od ok. 55 do 90 lat. W kolejce na miejsce czeka około 20 osób – mówiła nam w niedzielne popłudnie Urszula Cichoń, dyrektor hospicjum, która pojawiła się na lotnisku.
– Głównie to pacjenci z chorobą nowotworową, niewielki odsetek stanowią osoby ze schorzeniami kardiologicznymi. To osoby w dużej mierze leżące, które wymagają codziennych czynności pielęgnacyjnych, pomocy przy karmieniu czy podawania leków. Zatrudniamy lekarzy, pielęgniarki i opiekunki, opieka jest całodobowa – mówiła dyrektor, a wielkie wsparcie zapewniają im wolontariusze. – Część jest z nami od początku, część z różnych względów musi zrezygnować, ale pojawiają się następni – dodaje.
Zbiórka funduszy na rzecz hospicjum nadal prowadzona jest poprzez skarbonkę na stronie TUTAJ.
BARTŁOMIEJ KAWALEC




