Wydarzenia Cieszyn

Żeby turyści nie narzekali

Fot. Krzyszytof Marciniuk

Rozbudowa infrastruktury wodno-kanalizacyjnej pozostaje w tyle do liczby turystów odwiedzających położone w górach gminy o letniskowym charakterze. Woda bywa niezdatna do picia, ścieków jest za dużo, a oczyszczalnie w sezonie turystycznym nie zawsze pracują na właściwym poziomie. Takie wnioski wypływają z opublikowanego przed wakacjami raportu Najwyższej Izby Kontroli. Sprawa dotyczy również gmin w powiecie cieszyńskim.

O infrastrukturę wodno-ściekową powinna zadbać gmina. W praktyce te inwestycje często przekraczają możliwości finansowe samorządów. – Nie uciekamy od tego problemu. Warto jednak podkreślić, że na górskich terenach koszty realizacji tego rodzaju inwestycji są znacznie wyższe niż na terenach nizinnych. Z jednej strony mamy do czynienia z dużymi różnicami terenu, a z drugiej często rozproszoną zabudowę. To podnosi koszty budowy przepompowni i doprowadzenia sieci do odległych domostw – zaznacza Jerzy Pilch, wójt gminy Brenna.
Specyfiką gminy jest zjawisko tzw. drugich domów.

Takich obiektów wybudowano pod Kotarzem ponad 450, z czego prawie 1/3 to budynki, w których przebywają osoby niezameldowane w gminie i korzystające z pobytu bardzo nieregularnie. Od 2010 roku liczba mieszkańców gminy Brenna zwiększyła się o 10 procent, czyli o tysiąc osób. Ten demograficzny skok to efekt migracji do Górek i Brennej mieszkańców miast Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. – Jesteśmy zobowiązani do uwzględniania tych obiektów podczas realizacji inwestycji komunalnych czy wodno-kanalizacyjnych. Inwestycje komunalne najbardziej interesują lokalną społeczność i bezpośrednio wpływają na podniesienie komfortu życia mieszkańców. Niestety, są też kosztowne – mówi Jerzy Pilch.

W ostatnich latach na realizację inwestycji w zakresie gospodarki wodno-ściekowej gmina wydała ponad 14 mln zł. Przykładem rozbudowa sieci wodociągowej wraz z przyłączami o łącznej długości około 15 km w Brennej Leśnicy i Górkach Wielkich. – Na terenie gminy posiadamy obecnie prawie 140 kilometrów sieci kanalizacyjnej wybudowanej w ramach aglomeracji, co stanowi prawie 85 procent pokrycia aglomeracyjnego. Potrzebujemy jeszcze około 23 kilometrów, aby spełnić wymogi kanalizacji pokrywającej 95 procent terenu aglomeracyjnego – informuje wójt. Budowane są ponadto przydomowe biologiczne oczyszczalnie ścieków, na które w minionych dwóch lata wyasygnowano prawie 105 tys. zł.

W jeszcze liczniej obleganej przez turystów Wiśle, generalnie z wodą nie ma problemów. Zasoby są wystarczające dla mieszkańców. Inaczej ma się sprawa, kiedy ośrodki wczasowe zapełniają się gośćmi, bo wtedy zużycie wody zauważalnie rośnie. Znaleziono jednak ciekawe rozwiązanie, by zapobiec ewentualnym kłopotom. Otóż duże ośrodki i hotele wyposażono w zbiorniki, mogą gromadzić wodę na zapas, wykorzystując okresy zmniejszonego poboru.

Większym problemem zaczynają być ujęcia wody, ponieważ znacząco obniżył się poziom wody podskórnej i gruntowej. Tego nie można bagatelizować i dlatego zaczynamy szukać alternatywnych rozwiązań. Nie jest tajemnicą, że zbiornik w Czarnem zmniejszył swoją objętość o jedną trzecią, bo na dnie jest pełno namułów. Szukamy miejsc, gdzie byłaby możliwość magazynowania wody lub wybudowania nowego zbiornika. Na pewno na dłuższą metę rozwiązaniem nie jest budowa studni głębinowych. To raczej doraźne działanie na niewielką skalę zresztą, które w dodatku nie sprawdza się, kiedy występuje większa susza. Na ten moment jeszcze sytuacja wygląda względnie dobrze, ale musimy patrzeć na problem perspektywicznie – mówi Tomasz Bujok, burmistrz Wisły.

W perle Beskidów nie najgorzej wygląda kwestia zasięgu sieci kanalizacyjnej. W centrum i dolinach sieć została ostatnio znacznie rozbudowana. Aglomeracja miejska jest skanalizowana w ponad 80 proc. Inaczej natomiast ma się sprawa z domostwami położonymi dalej i wyżej. W takich miejscach rur nie opłaca się kłaść. Prostsze rozwiązanie to budowa oczyszczalni przydomowych.

W czołówce gmin skontrolowanych przez NIK znalazł się Ustroń. W 2017 roku skanalizowanie było tam na poziomie ponad 90 proc., a obecnie ten wskaźnik sięga 94 proc. – Nieskanalizowane są obszary typu szczyt Równicy i inne temu podobne. Tam jednak funkcjonują przydomowe oczyszczalnie ścieków – mówi Przemysław Korcz, burmistrz Ustronia. I dodaje, że miasto wchodzi w skład dwóch aglomeracji: ustrońskiej i skoczowskiej, ponieważ część sieci jest wspólna dla obu gmin, a ścieki trafiają też do oczyszczalni w obu miastach. Podobnie wygląda kwestia dostawy wody pitnej, która dociera siecią do ponad 90 proc. odbiorców na terenie miasta. – Sytuację stale monitorujemy. Zwiększona liczba wczasowiczów i turystów nie stanowi żadnego problemu – zapewnia burmistrz.

2
Skomentuj

avatar
2 Komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Śledzących
 
Najwięcej odpowiedzi
Najgorętsze komentarze
2 Komentarzy
CzytelniczkaE_mil Ostatnio komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Czytelniczka
Gość
Czytelniczka

tak ale na niszczenie góry Kotarz i wycinkę tysięcy drzew to macie pieniądze w Brennej! Już teraz w sezonie przejście przez główną drogę to męka, a to do czego w pięknej Brennej doprowadzi inwestycja na Kotarzu to skandal!

E_mil
Gość
E_mil

Panie Pilch,sami dawaliście pozwolenia na tak rozproszoną zabudowę !