Sport Cieszyn Żywiec

Tempo Puńców pieczętuje tytuł mistrzowski | ZDJĘCIA

W hicie rundy skoczowsko-żywieckiej okręgówki Tempo Puńców podejmowało Bory Pietrzykowice. Lider tabeli wygrał 3:1, pieczętując mistrzostwo i awans do V ligi na cztery kolejki przed końcem zmagań.

Mecz jednak nie układał się gospodarzom tak, jakby sobie wymarzyli. Już w 7. minucie stracili gola po błędzie własnym, który wykorzystał Damian Michalski. Strzelec bramki trafił do siatki także drugi raz, ale arbiter liniowy dopatrzył się spalonego. Z kolei Tempo mocno się szarpało w ofensywie, a próby Marcina Jaworzyna, Alana Pastuszaka czy Jakuba Niedzielskiego nie były skuteczne.

Po zmianie stron obraz gry się zmienił. To Puńcowianie byli konkretniejsi, a swoją przewagę udokumentowali trzema trafieniami. Zaczął w 54. minucie Alan Pastuszak, wyrównując mocnym uderzeniem pod poprzeczkę. W 76. minucie na listę strzelców wpisał się Marcin Jaworzyn, który zachował najwięcej sprytu i zimnej krwi w podbramkowym zamieszaniu po kornerze. Gości dobiła w 90. minucie akcja dwóch rezerwowych Tempa. Asystował Adam Morys a Jakub Węglorz sprytną podcinką ustalił rezultat niedzielnego spotkania.

Kamil Sornat (Tempo): Stracona po błędzie bramka na chwilę nas przyćmiła, ale powiedziałem chłopakom, że mają być dalej cierpliwi i dokładni. W pierwszej połowie nie udało się wyrównać, ale ta druga była już zupełnie inna i należała do nas. Wygrywamy ligę, bo pracowaliśmy na to cały rok. Cieszymy się, że udało się zaraz po spadku wrócić, bo to też nigdy nie jest oczywiste. Duże podziękowania dla zarządu i drużyny, bo stanęli na wysokości zadania.

Marek Makarewicz (Bory): O tym jak ten mecz wyglądał przede wszystkim decydowały warunki, jakie panowały na boisku. Prawie trzydzieści stopni, a myśmy mieli mało zawodników na zmianę. Pola manewru za dużego na ławce nie było, ale jednak jestem zadowolony z postawy chłopaków. Widać było, że rywal nerwowo zaczął, a my pierwsi strzeliliśmy bramkę. Chcieliśmy w drugiej połowie kontrolować ten mecz, nastawić się bardziej na obronę i na kontry. W mniejszym lub większym stopniu to wychodziło. Mieliśmy swoje momenty, bo po golu wyrównującym Tempa Damian Michalski miał “setkę”, ale nie udało mu się trafić. Od wyniku 1:1 było wiadome, że kto pierwszy strzeli tą drugą bramkę, ten mecz wygra. Gol dal rywali padł późno i już nie udało się nam dogonić wyniku. Gratuluję drużynie z Puńcowa zasłużonego awansu.

google_news
Kronika Beskidzka prasa