Wydarzenia Bielsko-Biała

Akt zgonu albo druga Wenecja

Fot. Marcin Płużek

Od wielu lat słyszy się, że ulica 11 Listopada w Bielsku-Białej wymiera. Należy zrobić wszystko, aby na powrót tętniła życiem – grzmią głosy oburzenia. W pomysłach – jak tego dokonać – prześcigają się miejscy radni, urzędnicy a nawet zwykli mieszkańcy miasta. Ostatnio pojawił się pomysł uruchomienia na ulicy 11 Listopada linii tramwajowej! Warto jednak zadać sobie pytanie, o co tyle krzyku?

Moim zdaniem ulica 11 Listopada wcale nie umarła. Co prawda nie ma tam już tylu sklepów mięsnych czy odzieżowych, jak było to jeszcze 20 czy 30 lat temu, lecz nie można twierdzić, że nic się tam nie dzieje. Wystarczy niedługi spacer – cała ulica liczy kilkaset metrów długości – aby zobaczyć, iż tętni życiem. Zwłaszcza w ciągu dnia, gdy na tym reprezentacyjnym miejskim deptaku robi się tłocznie. Kafejki, butiki, sklepy, banki, lodziarnie, punkty usługowe – czego chcieć więcej? Oczywiście późnym wieczorem czy w weekendy ulica 11 Listopada nie może konkurować z bielskim Rynkiem czy pobliską ulicą Cechową, lecz przecież nikogo nie można zmusić na siłę, aby właśnie tam spędzał swój wolny czas. Co więcej, policzyliśmy i tylko dwa lokale użytkowe na całej długości ulicy czekają obecnie na najemców, a w jednym trwa remont. W pozostałych – a jest ich około setki – funkcjonują jakieś biznesy, co oznacza, że na brak klientów chyba aż tak bardzo nie narzekają. Ba, niektóre uchodzą wręcz za „kultowe”. Skąd więc ten „akt zgonu” wystawiony dla ulicy 11 Listopada? Oczywiście nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogło być lepiej.
Wracając do absurdalnych pomysłów mających przyciągnąć w to miejsce więcej osób, to służymy radą. Lepszy od tramwaju kursującego wte i wewte wydaje nam się rollercoaster. Poza tym był też kiedyś pomysł, aby odsłonić koryto potoku Niwka, płynącego pod biegnącą równolegle do ulicy 11 Listopada, ulicą Stojałowskiego. Ten zabieg też miał ponoć na celu uatrakcyjnienie tego zakątka miasta. Jego propagatorzy oczami wyobraźni już widzieli kawiarniane stoliki ustawione nad brzegiem odzyskanej dla bielszczan rzeki, a na nich tłumy klientów. Może więc powrócić do tego pomysłu i pójść o krok dalej: Odsłonić potok wodę spiętrzyć i sprowadzić gondole. Takiej atrakcji przecież nikt by się nie oparł…

google_news
5 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
zBB
zBB
5 lat temu

Autor tekściku już zarobił pisząc o ulicy 11 listopada. Szkoda że tylko on.

Maciej
Maciej
5 lat temu

gondole, gondole, gondole .. oczywiście ten absurd proponują .. “prześcigają się miejscy radni” .. bardzo ich pan spostponował .. i słusznie

AR,
AR,
5 lat temu

2 lokale do wynajmu, 1 w remoncie? Ktoś tu chyba liczyć nie potrafi.

Jurek
Jurek
5 lat temu

Zastanawiam co autor miał na myśli: Nic ne robić bo dobrze jest?

Hermenegilda
Hermenegilda
5 lat temu
Reply to  Jurek

Redaktor rozpuścił wodze własnej fantazji w sezonie ogórkowym. Po spiętrzeniu wody na potoku, zrobić wodospad a w pobliżu wybudować elektrownię. Może jednak są pomysły mniej absurdalne takie aby nie trzeba było nikogo zmuszać na siłę do spędzania tam czasu. I dobrze, że są tacy co się prześcigają w pomysłach. Może wreszcie któryś okaże się nieabsurdalny.