Bielsko-Biała Sport

To był przeciętny pojedynek… Górale dalej bez zwycięstwa

Fot. Artur Jarczok

17 sierpnia na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej rozegrano mecz 4. kolejki Fortuna 1 Ligi, w którym miejscowe Podbeskidzie podejmowało GKS Tychy. W przeciętnym pojedynku kibice nie zobaczyli gola.

Pierwsze minuty wtorkowego spotkania należały do gości. Już w pierwszej minucie bramce bielszczan zagroził Gracjan Jaroch a chwilę później niecelnie z dystansu spróbował Oskar Paprzycki. Pierwszy strzał na bramkę gospodarze oddali w 5. minucie, gdy po indywidualnej szarży szczęścia spróbował Kamil Biliński, jednak jego strzał poszybował wysoko nad bramkę tyszan. W odpowiedzi z rzutu wolnego strzelał Krzysztof Wołkowicz ale jego próbę bez problemu zastopował golkiper Podbeskidzia Martin Polaček.

Przez kolejne minuty na murawie niewiele się działo, aż do momentu, gdy przejmujący inicjatywę “Górale” przeprowadzili składną akcję, którą niestety niecelnym strzałem sfinalizował Kacper Gach. W 24. minucie znakomitym prostopadłym podaniem z głębi pola popisał się Daniel Mikołajewski, ale zabrakło dosłownie centymetrów, by przejął ją Goku Roman. Gdyby się tak stało, zawodnik Podbeskidzia znalazł by się w sytuacji “oko w oko” z bramkarzem GKS-u. Chwilę później ten sam zawodnik nie opanował znakomitego podania od Kacpra Gacha a po trybunach bielskiego stadionu ponownie przemknął tylko jęk zawodu miejscowych kibiców.

Po fali ataków bielszczan do głosu doszli przyjezdni. W 34. minucie dobre dośrodkowanie Krzysztofa Wołkowicza próbował strzałem głową na gola zamienić Nemanja Nedić, ale chybił celu. Odpowiedzią gospodarzy był zablokowany strzał Kamila Bilińskiego oraz dwie niezłe akcje nie zakończone jednak strzałem. Po trzech kwadransach na tablicy wyników widniał rezultat 0:0, ale nie mogło być inaczej skoro w pierwszej połowie zabrakło stuprocentowych okazji bramkowych z obu stron.

Po przerwie od mocnego uderzenia rozpoczęli piłkarze TSP. W 46. minucie tuż przed polem karnym faulowany był Marko Roginić. Rzut wolny wykonał Goku Roman a groźnie główkował Daniel Mikołajewski. W 51. minucie kolejna dobra akcja podopiecznych trenerów Piotra Jawnego i Marcina Dymkowskiego, ale tym razem po dograniu z lewego skrzydła Kacpra Gacha fatalnie spudłował Kamil Biliński. Tyszanie odpowiedzieli 120 sekund później szybką akcją i uderzeniem Gracjana Jarocha wprost w ręce golkipera Podbeskidzia. Chwilę później pod przeciwną bramką nacierał Goku Roman, ale z jego kąśliwym strzałem poradził sobie bramkarz GKS-u Konrad Jałocha. W 57. minucie kolejna ciekawa kombinacja gospodarzy, ale podanie Kacpra Gacha nie dotarło do Marko Roginicia. Minutę później napastnik Podbeskidzia ponownie znalazł się na dobrej pozycji i mógł otworzyć wynik spotkania, ale jego strzał z woleja poleciał wysoko w trybuny.

W 60. minucie pierwszy atak gości w drugiej połowie zakończył się trafieniem Nemanji Nedicia, jednak po weryfikacji VAR gol nie został uznany, gdyż zawodnik GKS-u Tychy był na spalonym. Reakcja bielszczan była natychmiastowa. W 64. minucie ciekawa akcja gospodarzy zakończyła się faulem przed polem karnym, jednak strzał Goku Romana nie znalazł drogi do bramki. Kolejne natarcia Podbeskidzia również nie przyniosły rezultatu w postaci gola, mimo niezłej okazji, jaką miał rezerwowy Giorgi Merebashvili. Po drugiej stronie boiska nieskuteczne okazały się słabe próby Bartosza Biela, Łukasza Grzeszczyka i Dominika Połapa.

Ostatni kwadrans gry to twarda walka z obu stron o pełną pulę. W 79. minucie groźnie uderzał Marcin Kozina, rezerwowy GKS-u, ale piłka minęła bramkę. Z kolei w 86. minucie kolejny rezerwowy tyskiej drużyny Bartosz Biel był bliski szczęścia, jednak futbolówka po jego strzale głową minimalnie minęła celu. “Górale” też mieli okazje do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. W 87. minucie spotkania goście faulem przerwali groźnie zapowiadającą się kontrę Podbeskidzia, a wykonanie rzutu wolnego dalekie było od ideału. Z kolei w 89. minucie po dośrodkowaniu Titasa Milasiusa groźnie główkował Julio Rodriguez. Ostatecznie pojedynek zakończył się podziałem punktów, choć w doliczonym czasie gry trybuny mógł uradować Konrad Gutowski, ale jego strzał w efektowny sposób zatrzymał bramkarz GKS-u.

Pomimo wyniku bezbramkowego mecz mógł się podobać. Był żywy, było sporo sytuacji. Cieszy mnie, że jako drużyna robimy mały krok do przodu. Zdobyty przez nas punkt jest cenny, bo został zdobyty z mocnym przeciwnikiem na jego terenie. Doceniam również to, że do ostatnich sekund walczyliśmy o zwycięstwo – komentował mecz Artur Derbin, trener GKS-u Tychy.

Jesteśmy zespołem, który się ciągle buduje. Mamy całkiem nowy zespół z młodymi zawodnikami w składzie. Graliśmy z zespołem, który był bliski awansu do ekstraklasy, więc ten wynik szanujemy. Jesteśmy cierpliwi, robimy postępy i idziemy do przodu. Jestem przekonany, że będziemy grać coraz lepiej i w końcu wygrywać. Przed nami mecz z beniaminkiem i podejdziemy do tego meczu tak samo, jak do każdego innego, z szacunkiem dla rywala – powiedział Piotr Jawny, szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Mecz ze Skrą Częstochowa w poniedziałek, 23 sierpnia o godz. 20:30.

Fot. Artur Jarczok

google_news
Studio_projektowe_d
Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Marysia
Marysia
1 rok temu

Kto tak lipnie gra to ja wiocha podbeskidzia.

Paweł z BB
Paweł z BB
1 rok temu

Zobacz na zdjęcia i wszystko wiadomo kto na to wiejskie kopanie chodzi.

Jan
Jan
1 rok temu

Jeden ziaje drugi je nogi na krzesłach kto na to chodzi to widać

Roman z Listopadowej.
Roman z Listopadowej.
1 rok temu

Kto na to chodzi takie wiejska kopanina do wiochy za rok 2 liga dlaczego na to idą nasze podatki niech szukają głupich sponsorów i tych co kupują na lipę bilety.