Wydarzenia Bielsko-Biała Czechowice-Dziedzice

Zmarł Stanisław Janicki. Był legendą dla wszystkich, którzy kochają kino

Śp. Stanisław Janicki podczas benefisu z okazji 90. urodzin, zorganizowanego przez Bielskie Centrum Kultury. Fot. Lucjusz Cykarski, BCK

W wieku 93 lat zmarł Stanisław Janicki, polski pisarz, dziennikarz i scenarzysta, krytyk filmowy i historyk kina. Największą popularność zdobył jako twórca i gospodarz kultowego programu telewizyjnego „W starym kinie”.

Stanisław Janicki przez ponad trzy dekady – od 1967 do 1999 roku – w programie „W starym kinie” przybliżał widzom historię kina i klasyczne produkcje sprzed lat. Był to najdłużej emitowany program filmowy w historii polskiej telewizji. Dla kilku pokoleń widzów Janicki stał się przewodnikiem po świecie dawnego kina i jednym z najbardziej rozpoznawalnych popularyzatorów sztuki filmowej w Polsce.

Jego droga do świata filmu i mediów rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej. Przed II wojną światową rodzina Janickich, ze względu na pracę ojca w polskim oddziale Standard Oil, przeprowadziła się do Warszawy. Po wojnie urodzony w Czechowicach Stanisław Janicki zdał maturę w Bielsku-Białej – mieście, z którym później silnie związał swoje życie zawodowe i prywatne.

Ukończył studia dziennikarskie ze specjalizacją filmową na Uniwersytecie Warszawskim, a po latach uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Karierę rozpoczynał jako dziennikarz „Żołnierza Wolności”, następnie pracował jako redaktor miesięczników „Film” i „Kino”. To właśnie w tym okresie nawiązał liczne kontakty w środowisku filmowym, dzięki którym wielokrotnie zasiadał w jury festiwali filmowych.

Janicki był również związany z Wytwórnią Filmów Oświatowych w Łodzi i Wytwórnią Filmów Poltel, a od 1983 roku rozpoczął działalność dydaktyczną na Uniwersytecie Śląskim. Kierował także Szkołą Mediów Bielskiej Wyższej Szkoły Biznesu i Informatyki.

Przez lata współpracował z RMF Classic, gdzie prowadził audycję „Odeon Stanisława Janickiego”, a także z kanałem Kino Polska, przygotowując program „Seans w Iluzjonie”, poświęcony klasyce kina z lat 20., 30. i 40. XX wieku.

Silne związki z Bielskiem-Białą podkreślała także jego działalność kulturalna. W latach 2004–2019 prowadził w Muzeum Historycznym cykl spotkań „Stare Kino w Starym Zamku”, który przyciągał miłośników historii filmu.

Zajmował się również problematyką braci polskich i od 2011 roku był honorowym prezesem Stowarzyszenia Szlak Braci Polskich. W 2023 roku w Bielskim Centrum Kultury i Katowicach odbyły się jubileuszowe benefisy z okazji jego 90. urodzin. Mieszkał w Bielsku-Białej, w dzielnicy Górne Przedmieście.

Za swoją działalność otrzymał wiele prestiżowych wyróżnień i nagród. Szczególne znaczenie miała przyznana mu w 2003 roku nagroda IKAR prezydenta Bielska-Białej za wybitne znawstwo i popularyzację sztuki filmowej. Uhonorowano go także m.in. Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, nagrodą MOCARTY RMF Classic, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Nagrodą ZAiKS im. Krzysztofa Teodora Toeplitza oraz Nagrodą Filmową Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego im. Poli Negri.

W czasie pandemii koronawirusa, gdy codzienność przeniosła się do domów, a wielu widzów sięgało po platformy streamingowe, Stanisław Janicki w rozmowie z Wojciechem Małyszem z „Kroniki Beskidzkiej” wracał do refleksji o kulturze, kinie i sensie oglądania filmów. Pytany o to, jakie filmy ze starego kina można polecić na trudne czasy, nie odpowiadał katalogiem tytułów, lecz podkreślał, że istota tkwi gdzie indziej: „Strasznie trudno odpowiedzieć na to pozornie proste pytanie! Komu mam na to pytanie odpowiedzieć? Czy ów widz przez te lata traktował film jako fajną rozrywkę… czy też interesowała go również treść filmu, bohaterowie i to, gdzie i kiedy ten film został zrobiony i jakie czasy przedstawia… Moim skromnym zdaniem ważniejsze jest dlaczego i po co ogląda się filmy, spektakle teatralne, obrazy na wystawach, słucha utworów muzycznych”.

Za swoją najważniejszą filmową miłość uznaje Charlesa Chaplina. „Moja dawna i nieustająca miłość filmowa to Chaplin – moim zdaniem Największy Artysta X Muzy. «Gorączkę złota», «Światła wielkiego miasta», ale przede wszystkim «Dzisiejsze czasy» i «Dyktatora» mogę i oglądam bez przerwy”.

W rozmowie odniósł się także do zakończenia cyklu „Stare kino w Starym Zamku”, który przez lata gromadził publiczność. Jak mówił: „Było ich wiele i były ważne. Zresztą każde spotkanie z widzami, czytelnikami czy słuchaczami było, jest i będzie dla mnie ważne”. Podkreślał też emocjonalny związek z miejscem i publicznością: „Czuję się zawsze tak, jakbym został zaproszony na spotkanie rodzinne”. Jednocześnie z ironią odnosił się do etykiety „celebryty”: „To jest największa obelga, bo ja starałem się i staram zachowywać jak normalny człowiek, nie zrobiłem nigdy czegoś, co było obliczone na efekt i poklask”.

Mówiąc o przemijaniu i sprawach ostatecznych, nie unikał poważnych refleksji: „Nie wydaje mi się, żeby one miały kształtować mój doczesny byt. Sądzę, że istota rzeczy polega na znalezieniu czegoś, co pozwoli nam – nie pokonać, bo to często jest niemożliwe – ale pomóc nam w pokonywaniu codziennych przeszkód, pułapek…”. W tym samym tonie odnosił się do śmierci Krzysztofa Pendereckiego: „Jak mogę nie być wdzięczny Losowi, że ja jeszcze się na tym świecie telepię, ale jaką niesprawiedliwością jest, że tacy ludzie, tacy artyści odchodzą…”.

Wspominając pytanie o to, czy „kiedyś było fajniej”, wracał do swojej pracy w tygodniku „Film” i realiów dawnych czasów. Przywoływał zasadę swojego redakcyjnego szefa Bolesława Michałka: „Jak czegoś nie można zmienić, to trzeba polubić”. Jednocześnie zwracał uwagę na dawną umiejętność interpretowania rzeczywistości: „Dzisiaj już mało kto pamięta o pewnej sztuce, którą posiedli piszący i czytający: czytanie między wierszami!”.

Patrząc na własne życie, podsumowywał je bez wątpliwości: „Mnie ta podróż, czasami karkołomna, czasami wzruszająco-liryczna fascynuje. I kiedy tak opowiadam te zdarzenia i wspominam tych ludzi, których dane mi było poznać, to uważam, że chyba moje życie nie było nudne i pozbawione jakiegoś sensu”. W innym miejscu dodawał jeszcze szerzej: „Każdy z nas ma swoje wzloty i upadki, radości i bezbrzeżne smutki, swoje marzenia i tak to już bywa – klęski… Życie to nie jest pasmo nieprzerwanych sukcesów, ani tylko bolesnych niepowodzeń”.

google_news
Kronika Beskidzka prasa