Bielsko-Biała Na sygnale Żywiec

Gigantyczny pożar nad Jeziorem Międzybrodzkim. Woprowcy są w szoku. Stracili stanicę i cały sprzęt

Zdjęcia: Profil facebookowy Straż Międzybrodzie Żywieckie i Beskidzki WOPR

Dzisiaj nad ranem ogień zniszczył osiem obiektów nad Jeziorem Międzybrodzkim, w tym stanicę Beskidzkiego WOPR-u z dziewięcioma łodziami i całym wyposażeniem. Tylko ratownicy szacują straty na pół miliona złotych. – 30 lat naszej pracy poszło z dymem – rozkłada ręce prezes Eryk Gazda.

Alarm przy ulicy ks. Banasia w Międzybrodziu Bialskim wszczęto o 2.35. Gdy strażacy z dziesięciu zastępów dotarli na miejsce, budynki płonęły już jak pochodnie. Mogli je tylko dogasić, choć uratowali trzy inne, którym groził ten sam los.

Bilans pożaru jest fatalny, a straty mogą sięgać ponad miliona złotych. Spłonęły budynek gastronomiczny, garaż blaszany z kajakami, magazyn łodzi motorowych z wyposażeniem oraz pięć domków letniskowych. Jednym z tych domków była stanica Beskidzkiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, po której jedynym śladem są teraz betonowe słupki.

– Jesteśmy załamani, wstrząśnięci i zdezorientowani. Zero! – tyle nam zostało. Trzydzieści lat naszego wysiłku i pracy właśnie poszło z dymem. Tu, gdzie jest pobojowisko, mieliśmy piętrowy drewniany budynek ratowniczy. Na górze były pokoje dla ratowników. Było tu zaplecze socjalne i kompletne wyposażenie. Najgorsze, że spłonął hangar z trzema łodziami motorowymi i całym sprzętem ratowniczym – kołami, kamizelkami, ubraniami, wyposażeniem łodzi i ratowników. Ogień zniszczył ponadto sześć łodzi wiosłowych. Nasze straty mogą wynieść 500 tysięcy złotych – mówi Eryk Gazda, prezes Beskidzkiego WOPR-u. – Jak się okazało, nasze problemy na przykład z brakiem pieniędzy na paliwo do łodzi były bardzo małe. Teraz nie mamy niczego nad Jeziorem Międzybrodzkim. Trudno sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać nadchodzący sezon – martwi się.

Wiadomo już, że ubezpieczenie nie pokryje strat woprowców. Prawdopodobnie będą zwracać się o pomoc do samorządów, aby móc choć w minimalnym stopniu strzec bezpieczeństwa nad jeziorem w sezonie letnim.

Bolesne straty odczuli też właściciele pozostałych obiektów, a szczególnie gastronomicznych i wypożyczalni sprzętu.

Obecnie na miejscu pracują prokurator, policjanci, w tym technicy kryminalistyki i biegły ds. pożarnictwa. Nie informują, nawet wstępnie, czy mamy do czynienia z dziełem podpalacza.

Ruszyła zbiórka!

Woprowcy zorganizowali zbiórkę na odbudowę stanicy i zakup zniszczonego sprzętu. Celem jest zebranie 600 tysięcy złotych. Szczegóły – TUTAJ.

 

TAURON
Subskrybuj
Powiadom o
guest
9 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Staś
Staś
1 rok temu

“Gigantyczny pożar” ? to jak nazwać pożar budynku ? LITOŚCI panie redaktorze.
Te stare drewniane budy nazywacie obiektami ??? Natomiast żeby trzymać łodzie WOPR w takiej dziurze to trzeba nie mieć wyobraźni. Zero odpowiedzialności.

Ela
Ela
1 rok temu

Jak sie płaci dobre ubezpieczenie to sie nie robi paniki

Górnik
Górnik
1 rok temu

Straty na pół miliona , a już organizują zbiórkę na 600 tyśięcy plus ubezpieczenie . Ktoś się na tym pożarze chce dorobić a konsekwencja pewno żadnych.

Mariusz
Mariusz
1 rok temu

A może coś się dzieje samo przyczyna pewnie jak zwykle zwarcie instalacji elektrycznej niema czegoś takiego obiekty publiczne mają mieć kontrolę ubezpieczenie

WYBORCA
WYBORCA
1 rok temu

Doczekaliśmy się Społeczeństwa roszczeniowego .Nikt za nic nie odpowiada .Zaczynając od Rządu Sejmu Senatu itd.
Nikt nie ponosi konsekwencji za złe ,żeby nie powiedzieć głupie decyzje . Za wszystko musi płacić podatnik inni mówią Państwo.

Piotr Gabriel
Piotr Gabriel
1 rok temu
Reply to  WYBORCA

Nietety tak jest jak mówisz

jogi
jogi
1 rok temu

dlaczego Ubezpieczenie nie pokryje? Pewnie ktoś zaniżał sumy i szukał oszczędności 🙁 taki efekt.

Roman
Roman
1 rok temu
Reply to  jogi

Trzeba być wyjątkowym ignorantem, albo zwyczajnie podłym, żeby pisać takie rzeczy.

HH BB
HH BB
1 rok temu
Reply to  Roman

Nie trzeba byc ignorantem, trzeba tylko myslec i przewidywac pewne rzeczy..jesli ma sie cos wartego to trzeba to poprostu ubezpieczyc a nie oczekiwac , ze ktos sie zlozy na to aby pokryc straty. Tutaj ani podlosc ani ignorancja nie wchodza w gre, jedynie nieumiejetnosc zadbania o swoj majatek wlascicieli.